Nowy rzut już jest! Upoluj swoją bluzę!
Zamówienia indywidualne złożone do 23 Marca 2026 będą realizowane w ciągu 1 miesiąca.

Jak do tego doszło?

Być może znasz już tę historię, o tym jak powstało “Upcycle by Aga”, jeśli nie to zapraszam do zapoznania się z nią.

Gdy byłam dzieckiem, razem z mamą i ciocią chodziłyśmy po lumpeksach i szperałyśmy w koszach pełnych używanych ciuchów, lub przeglądałyśmy wieszaki. Uwielbiałam ten czas, nie tylko dlatego że mogłam znaleźć coś dla siebie, ale również dlatego, że zawsze można było wyhaczyć tam wyjątkowe perełki, które moja mama mogła później przerobić, by idealnie pasowały na nią, na mnie albo na moją siostrę. Ta zajawka lumpeksowa została ze mną do dziś, a mam prawie 40-ści lat.

W przypadku szycia, też zaczęło się dość szybko i może Cię zaskoczę, ale szyłam już na overlocku w wieku 12 lat (jeśli nie wiesz co to overlock, to taka maszyna która zwykle ma ok. 4-5 nici i szyje takim ściegiem supełkowym, możesz go zobaczyć na łączeniach np. koszulki z boku, czy też bluzy, itp.). Moja mama prowadziła biznes ciuchowy i pomagałam jej, w zszywaniu, czyli łączeniu kawałków materiałów, które później tworzyły różne ubrania. Szycie na overlocku to naprawdę łatwa sprawa, ale szycie na maszynie to już wyższy level. Tego uczyłam się w kolejnych latach, ale bardzo sporadycznie, ponieważ bałam się, że zepsuję mamie maszynę. W dorosłym życiu dostałam maszynę i w końcu mogłam zacząć uczyć się szyć i robić przeróbki. Kupowałam rzeczy w lumpeksie i później je przerabiałam na własne potrzeby. Jednym z największych moich projektów przeróbkowych była suknia ślubna. Kupiłam piękną brzoskwiniową sukienkę koktajlową, do której doszyłam tiul, koronki i dużą kokardę z satyny. Suknia wyszła obłędnie.

W kolejnych latach zaczęłam szyć coraz więcej i więcej, aż w końcu postanowiłam zająć się szyciem maskotek dla dzieci. Asortyment szybko się powiększał o kolejne produkty, kocyki, ochraniacze na łóżeczko, girlandy, poduszki, przytulanki i szycie maskotek z rysunku dziecka. Biznes nie rozhulał się tak, jakbym tego oczekiwała, poczułam wypalenie i zamknęłam go – muralliowo.pl.

Przez jakiś czas szyłam tylko okazjonalnie coś dla siebie, ewentualnie dla bliskich. Pierwszy biznes nauczył mnie kilku rzeczy, więc gdy otwierałam działalność po raz drugi, wiedziałam, że będzie inaczej. Tym razem przez przypadek postawiłam na legowiska dla psów. Najpierw uszyłam super pufkę dla swoich trzech psów, pokazałam ją w internecie. Odezwała się do mnie jednak z dziewczyn, z psiowej grupy na facebook’u, wysyłając zdjęcie legowiska pufki z doszytym kocykiem i zapytaniem “Czy dałabymś radę uszyć takie legowisko dla moich psów?”. 

Mam sporą wyobraźnię, przeanalizowałam wygląd zdjęcia, które zostało mi przesłane, zauważyłam rzeczy, które w danym produkcie mi się nie spodobały i postanowiłam, że zrobię to lepiej. Zaprojektowałam wygląd swojego legowisko i wzięłam się do szycia. Sprawdziłam wcześniej materiały tapicerskie, takie by sierść się nie wbijała, bo przecież to największa zmora właścicieli psów, gdy sierść wbija się we wszystko i trudno ją usunąć. Materiał wybrany, upiększony o tkaninę baranek, by było miło i ciepło. I tym sposobem zaczęłam po godzinach pracy w korpo, szyć legowiska dla psów, jako amoohomebrand.

To był naprawdę wspaniały czas, tyle zadowolonych klientów, do dnia dzisiejszego dostaję wiadomości i zdjęcia z moimi produktami. Jednak ten biznes przerósł mnie pod kilkoma względami. Legowiska są duże gabarytowo i trzymanie tego wszystkiego w małym mieszkaniu, życie w ciągłym bałaganie, sprawiło, że zawiesiłam tą działalność do dnia dzisiejszego. Co ciekawe, jak teraz je analizuję, to stwierdzam, że po części można powiedzieć, że były upcycling”owe, ponieważ wypełnione były ciętą gąbką, która powstawała z resztek produktowych, takich jak kanapy, fotele itp.

I ponownie nastała chwila przerwy od szycia, by w końcu zacząć robić coś o czym marzyłam od dawna. W końcu znalazłam czas, fundusze i chęci. W styczniu, tego roku, ruszyłam z pierwszym projektem, jakim była bluza dla mojego chłopaka. Bluzy do tego projektu razem znaleźliśmy w lumpeksie, później stworzyłam formę oversize i mogłam się wziąć do pierwszego takiego projektu. Bluza wyszła obłędnie. Chłopak przeszczęśliwy, zrealizowałam wszystkie jego prośby. Satysfakcja z tej realizacji sprawiła i potwierdziła, że to jest to czym teraz chcę się zajmować.

I tym właśnie sposobem, po uszyciu pierwszej bluzy na totalnym chillu, po pracy na etacie, minęło od stycznia 8 miesięcy i dalej realizuję to marzenie i co najważniejsze mam własny sklep o którym marzyłam od lat.

Jest taki fajny cytat, którym chcę dopełnić ten wpis.

“Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia”

Ściskam,

Aga

Leave a Reply

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Continue Shopping